Ależ to były urodziny!
Ależ to były urodziny. Król Kazimierz świętował w najlepszym towarzystwie
Zanim na Wzgórzu Zamkowym rozpoczęło się dziś wielkie ucztowanie, serce królewskiego Będzina zabiło pod drzwiami biblioteki. To właśnie na Placu prof. Włodzimierza Wójcika, tuż przy bibliotecznej ławeczce, zgromadził się najbardziej niezwykły tłum, jaki widziało to miasto. Sam król Kazimierz Wielki, spoglądając swym łaskawym okiem, osobiście doglądał zbiórki swoich urodzinowych gości.
Widok był doprawdy bajkowy, bo w jednym miejscu spotkało się ponad tyle młodych dam w zwiewnych sukniach, dzielnych rycerzy i królewiczów. Całą tę radosną i kolorową gromadę poprowadził nasz jedyny w swoim rodzaju, niezwykle utalentowany aktorsko będziński Smok z Teatru Dormana, który z wielkim animuszem nadawał tempo marszowi.
Przy dźwiękach radosnych okrzyków i w blasku wiosennego słońca, ten fantastyczny korowód ruszył spod biblioteki prosto na zamkowe wzgórze, by dalej celebrować urodziny naszego wielkiego patrona. Cieszymy się ogromnie, że historia Będzina wyszła dziś na ulice w tak radosnym wydaniu.
Sto lat dla Króla, a dla wszystkich uczestników wielkie brawa za stworzenie tej magicznej atmosfery.
Wspólnie świętowali:












